| |
|
| |
|
| |
|
| |
Dawno, dawno temu w świdnickim dworze mieszkała
pewna pani. Była bardzo lubiana w kręgu tamtejszej szlachty.
Lubili ją zapewne z tego powodu, iż była bogata. Jednakże,
pośród pospólstwa słynęła złą sławą. Tutejsi wieśniacy
nienawidzili jej. Miała, bowiem okrutne przyzwyczajenia.
Choć była majętna, jej słudzy żyli w skrajnej nędzy.
Nie płaciła im należności za pracę, nakazywała odrabiać
pańszczyznę w dni wolne. W ten właśnie sposób uczyła
swojego jedynego syna postępowania z ludźmi.
Ponieważ
pragnęła wychować go po swojemu postanowiła pozbyć się
ojca chłopca. Podobno wynajęła łukowickich zbójców,
aby zabili go w czasie jego powrotu z pobliskiego dworu
w Przyszowej. Ciało kazała zakopać opodal starej lipy
za dworem. |
| |
|
| |
Aby zapewnić swojemu kochanemu jedynakowi ciekawą rozrywkę, poleciła
sprowadzić z Łukowicy moc łuków i strzał. Gdy syn nauczył się strzelać,
nakazywała słudze wspinać się na lipę za dworem. Kiedy nieszczęsny sługa
dochodził już do szczytu drzewa, wdowa wmawiała synowi, że to jakiś
dziwny ptak i należy go byle prędzej zabić. Nieświadomy chłopak zaczynał
strzelać do sługi, aż do skutku. Po kilku takich lekcjach, polubił ten
rodzaj rozrywki.
Syn i matka toczyli w ten sposób spokojne życie, aż do pewnego dnia, kiedy to
syn, jako młody i sprawny człowiek, otrzymał wezwanie na wojnę. Stara matka usiłowała
za wszelkie pieniądze uchronić go przed takim losem. Jednakże generałowie byli
nieprzekupni, gdyż liczył się każdy żołnierz. Kiedy syn opuścił dwór, matka zalewała
się łzami. |
| |
|
| |
Początkowo w czasie wojny chłopak miał wiele szczęścia. Ponieważ trafił
na pierwszy front, zabił wielu żołnierzy. Miał wprawę w strzelaniu do
ludzi. Jednakże w pewnym momencie szczęście go opuściło. Został zabity
przez swojego kompana w trakcie kolejnej walki, gdyż ten żołnierz wziął
go za wroga. |
| |
|
| |
Gdy wiadomość o śmierci syna dotarła do zrozpaczonej matki, ta popadła
w skrajną depresję. Przestała się znęcać nad ludźmi, gdyż cały ten czas
przesiadywała w swoim starym fotelu pod lipą. Pewnego wieczora, kiedy
tak siedziała, wieśniacy pracujący na pobliskim polu, zauważyli stado
kruków - zwiastunów czyjejś rychłej śmierci. Kruki pofrunęły wprost
do dworu, obniżyły lot nad starą lipą i obsiadły śpiącą na fotelu kobietę.
Po chwili wszystkie chwytając poręcze siedziska, porwały staruchę do
wielkiej dziury w lipie i zaniosły ją wprost do piekła. |
| |
Aby upamiętnić to zdarzenie szczęśliwi wieśniacy wybudowali na tym
miejscu kapliczkę poświęconą Matce Boskiej. |
| |
Ps. Po dworku nie chodzi biała dama!!! ;-)
|
| |
"Park"
Za lasami, za górami,
Z rozpiętymi ramionami,
Rośnie sobie lipa stara,
Lecz to dla niej żadna kara.
Obok niej stoi kapliczka
I prowadzi doń uliczka.
W środku ołtarz jest nieduży,
Dwa obrazy, świeczka służy.
Dookoła, jakby z czaru,
Rosną kwiaty bez umiaru.
Białe, żółte i różowe,
Kolorowe lub beżowe.
A na przedzie jest dwór stary,
Podtrzymują go filary.
Zaraz za nim jest piwnica.
- Cóż za piękna okolica!Wewnątrz dworu są kominki,
Jeden stroi śmieszne minki.
Drugi w kącie stoi sobie
I przesyła uśmiech tobie.Myślę, że już wszyscy wiecie,
Mało takich jest na świecie.
Choć zabytków jest bez liku,
Jeden taki jest w Świdniku.
Sylwia Twardowska |
| |
|
| |
|
| |
|
|